Czego chcą fani na Facebooku!?

wrote this on There are no comments

Promocji, ofert zniżkowych, programów lojalnościowych. Na dodatek chcą aby fan Page były dla nich przydatne!

Stare przysłowie mówi, że „Każda pliszka swój ogonek chwali”. Tak też trzeba patrzeć na tę infografikę stworzoną przez firmę Woobox dostarczającą rozwiązania”angażujące” fanów. Czytaj – po prostu aplikacje konkursowe wszelkiej maści :)

Jeżeli jakiś fan poświęca nam odrobinę swojej uwagi, to lepiej abyśmy pamiętali, że w zamian czegoś oczekuje. Niekoniecznie – zniżek i konkursów, ale np. przydatnych i wartościowych informacji. A najlepiej jednego i drugiego; we właściwych proporcjach.

WooboxUnlikeInfographic

Jak się robi ten content marketing?

wrote this on There are no comments

Nie tak łatwo – co wyraźnie pokazuje ta grafika. Ale jednocześnie jest kopalnią interesujących informacji na ten temat dla początkujących.

beginners_guide_to_content_marketing3

Sprawdź, ilu masz fałszywych followersów na Twitterze!

wrote this on There is 1 comment

10 proc. śledzących nasze konto firmowe na Twitterze kont jest fałszywych! Oh! Wait! :)

Zrzut ekranu 2013-04-15 o 13.56.21

Ostatnio hitem sieci była informacja o Fake Follower Check Tool z Socialbakers.com, które analizuje ile kont użytkowników Twittera jest „fałszywych”.

Okazało się, że właśnie taka jest np. połowa kont śledzących Barracka Obamę czy Kate Parry. O ile jednak w przypadku osób z showbizu można wysnuwać różne teorie spiskowe, to jaki sens miałoby generowanie takich kont dla Prezydenta USA?

Widać, że coś jest nie tak. Nie przeszkodziło to jednak wielu blogerom i serwisom internetowym pociągnąć tego tematu odsądzając od czci i wiary każdego celebrytę, kogo tylko ten program wskazał jako posiadacza większej liczby fałszywych kont.

Okazuje się, jak zwykle, że zanim zacznie korzystać się z jakiegoś narzędzia – warto się nauczyć, jakie są jego mocne i słabe strony. O cytowaniu narzędzi w fazie beta już nie wspomnę. Tłumaczy to Jan Rezab z Socialbakers na przykładzie Justina Biebera pokazując, że odpowiedź tkwi w procesie rejestracji nowych kont na Twitterze oraz… w mamach śledzących swoje pociechy w sieci :)

Nie zmienia to jednak faktu, że te nasze 10 proc. fałszywych kont dziwi nas niepomiernie :)

Rozmowa kontrolowana!

wrote this on There are 2 comments

Na kanwie ostatnich głośnych wydarzeń, gdzie zamieszczone na Facebooku statusy stały się publiczne, przyprawiając ich autorom sporych kłopotów, chciałbym dobitnie powiedzieć wszystkim użytkownikom mediów społecznościowych: nie ma w nich czegoś takiego jak prywatność! 

Media społecznościowe są fantastyczną formą komunikacji międzyludzkiej: dzięki nim powiększamy grono swoich znajomych o ludzi ze środowisk i miejsc, z którymi w tradycyjnym życiu, tak łatwo byśmy się nie spotkali. Łatwiej nawiązujemy kontakty i jeszcze łatwiej je utrzymujemy. Same plusy, ale trzeba pamiętać o jednym…

To nie jest nasze prywatne mieszkanie! To miejsce, które udostępnia nam niejaki Mark Zuckerberg. A my mu za to płacimy – swoją prywatnością. Jesteśmy na permanentnym podsłuchu, jak w tym filmie:

Zrzut ekranu 2013-03-21 o 14.50.43

Wśród argumentów obrońców „prawa do prywatności” tych głośnych ostatnio w Polsce statusów padają tak zabawne jak: „To była prywatna rozmowa. Taka jak w kawiarni przy kawie”. Błąd!

Myślenie, że Facebook to słodka kawiarenka z trzema malutkimi stolikami ukryta gdzieś Dzielnicy Łacińskiej w pobliżu paryskiej Sorbony jest co najmniej naiwne. Niestety, Facebook, Google+, NK, Twitter, Instagram to wielkie centra handlowe, a nasze wypowiedzi w nich, przypominają bardziej korzystanie z nastawionego na full systemu nagłośnienia tych centrów handlowych niż szept do ucha osoby siedzącej obok.

Tak właśnie musimy traktować naszą obecność we współczesnej sieci: każda nasza wypowiedź, zdjęcie, komentarz, like zostają w niej po wsze czasy. Nawet, gdy my o nich zapomnimy, to one będą spoczywały w mrocznych, chłodzonych czeluściach serwerów poukrywanych w amerykańskim Oregonie, podarktycznych, zlodowaciałych regionach Szwecji, czy chłodzonych lodowatą morską wodą płynącą wykutym w skale tunelu pomieszczeniach w Finalndii.

I wiecie co? Te informacje o nas nie zostają tam tylko po to, aby mogły w nich grzebać lepkie i ciekawe naszych tajemnic łapy nerdowatych okularników: adminów Google, Facebooka czy amerykańskiego systemu szpiegowskiego Echelon. Nie! One mają pomóc marketingowcom z McDonalda, Coca-Coli, Wytwórni Zapałek, pobliskiego warzywniaka w sprzedaniu Wam jak największej liczby rzeczy!

Dlatego wszystkie informacje o Was i o Waszej aktywności w sieci są pieczołowicie zbierane i udostępniane wszystkim, którzy za to zapłacą. Dla Facebooka jesteśmy produktami i wszelkie pomysły na to, aby jakiekolwiek informacje o nas były na nim prywatne, traktowane przez niego będą jako zamach na rzecz najświętszą: jego zyski!

Dlatego moja rada dla każdego, kto korzysta z mediów społecznościowych brzmi: pamiętaj, że jesteś w miejscu publicznym. Wyobraź sobie, że masz coś powiedzieć na ważnym zebraniu. Wokół Ciebie siedzi mnóstwo osób Tobie życzliwych, sporo obojętnych, kilka takich, które nie darzą Cię sympatią, a nawet jeden lub dwóch wrogów. I teraz mów, to co chciałeś powiedzieć: napisz, zamieść zdjęcie, skomentuj, polajkuj. 

Wtedy na pewno nie popełnisz żadnego błędu, a Twoja aktywność w mediach społecznościowych będzie dla Ciebie samą przyjemnością, a nie stresem.

A jeśli szukasz prywatności w sieci? W kultowym Misiu Stanisława Barei pojawia się fragment, który doskonale pasuje do opisu tej sytuacji:

- Nie ma takiego miasta – Londyn! Jest Lądek, Lądek-Zdrój, tak…
- Ale Londyn – miasto w Anglii.
- To co mi pan nic nie mówi?!
- No mówię pani właśnie.
- To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna…

Tak! Cholera! Aby ją znaleźć musisz jej dokładnie poszukać i nauczyć się sporo o zasadach prywatności w sieci. Mała podpowiedź: nie ma jej w tych popularnych serwisach społecznościowych :)

Social media, a koty

wrote this on There are no comments

Ta grafika mówi bardzo dużo o tym, do czego służą różne serwisy social media. I okrutnie podsumowuje G+ :)

Zrzut ekranu 2013-02-26 o 17.03.01

 

 

 

 

 

http://visual.ly/social-media-explained-cute-cats

Open Source Guilt & Passion

wrote this on There are no comments

I was on In Beta a while ago, and we talked about the ?guilt? that comes with maintaining open source projects. I feel both intensely passionate and exceptionally guilty with how I contribute to open source. I love getting patches into new projects, and the needs of existing projects are demanding.

An open source contributor doesn?t feel guilt as in a crime, but guilt as in time: What is best to spend your yours on? Razvan Onofrei has a strategy for dealing with a limited amount of time:

The basic idea is this: you try to minimize the things that are bad, and maximize those that are good.

I was intrigued by some of the designs so I asked him about the history of some of the pieces. Jamie is the kind of guy who turns a quick ten second question into a slow ten minute answer. That was fine by me, I had nowhere else to be.

He explained a lot of things. He talked about his fascination with letters and words and why he especially liked them when they showed up on Navajo rugs. He also talked a bit about crazy quilts, another one of his obsessions. I was on In Beta a while ago, and we talked about the ?guilt? that comes with maintaining open source projects.

I feel both intensely passionate and exceptionally guilty with how I contribute to open source. I love getting patches into new projects, and the needs of existing projects are demanding.

Brannigan, Begin Again

wrote this on There are no comments

Ah, the ‚Breakfast Club’ soundtrack! I can’t wait til I’m old enough to feel ways about stuff! You won’t have time for sleeping, soldier, not with all the bed making you’ll be doing. Now Fry, it’s been a few years since medical school, so remind me. Disemboweling in your species: fatal or non-fatal? I didn’t ask for a completely reasonable excuse! I asked you to get busy! You know, I was God once.

Alice in Wonderland, part dos

You ought to be ashamed of yourself for asking such a simple question,’ added the Gryphon; and then they both sat silent and looked at poor Alice, who felt ready to sink into the earth. At last the Gryphon said to the Mock Turtle, ‚Drive on, old fellow! Don’t be all day about it!’ and he went on in these words: ‚Yes, we went to school in the sea, though you mayn’t believe it?’ ‚I never said I didn’t!’ interrupted Alice. ‚You did,’ said the Mock Turtle.

Disemboweling in your species: fatal or non-fatal? I didn’t ask for a completely reasonable excuse! I asked you to get busy! You know, I was God once.

Damilano Studio Architects – Vidre Negre

‚Yes, we went to school in the sea, though you mayn’t believe it?’ ‚I never said I didn’t!’ interrupted Alice. ‚You did,’ said the Mock Turtle. At last the Gryphon said to the Mock Turtle, ‚Drive on, old fellow! Don’t be all day about it!’ and he went on in these words: ‚Yes, we went to school in the sea, though you mayn’t believe it?’ ‚I never said I didn’t!’ interrupted Alice. ‚You did,’ said the Mock Turtle.

Bender Should Not Be Allowed on TV

wrote this on There are no comments

Bender Should Not Be Allowed on TV

Leela’s gonna kill me. Now what? Shinier than yours, meatbag.

Roswell That Ends Well

It must be wonderful. I just told you! You’ve killed me! Can we have Bender Burgers again? It’s just like the story of the grasshopper and the octopus. All year long, the grasshopper kept burying acorns for winter, while the octopus mooched off his girlfriend and watched TV. But then the winter came, and the grasshopper died, and the octopus ate all his acorns. Also he got a race car. Is any of this getting through to you? Fatal.

  1. Oh, but you can. But you may have to metaphorically make a deal with the devil. And by „devil”, I mean Robot Devil. And by „metaphorically”, I mean get your coat.
  2. Now Fry, it’s been a few years since medical school, so remind me. Disemboweling in your species: fatal or non-fatal?
  3. Hey, you add a one and two zeros to that or we walk!
Leela’s Homeworld

Oh, all right, I am. But if anything happens to me, tell them I died robbing some old man. I wish! It’s a nickel. Leela, Bender, we’re going grave robbing. We can’t compete with Mom! Her company is big and evil! Ours is small and neutral! You’re going back for the Countess, aren’t you? What are you hacking off? Is it my torso?! ‚It is!’ My precious torso!

ING o social mediach

wrote this on There are no comments

Holenderska centrala ING bardzo poważnie podchodzi do wykorzystania mediów społecznościowych w swojej działalności. To nie dziwi, biorąc pod uwagę, że 65 proc. konsumentów uważa, że wiarygodność znalezionych w nich  informacji jest coraz wyższa.

Badanie zostało przeprowadzone na 1500 osobach, a jego wyniki skomasowane w bardzo czytelnej inforgrafice. Na dodatek ING udostępnił obszerną prezentację przedstawiającą bardziej szczegółowe dane, które z pewnością staną się kopalnią wiedzy dla osób zajmujących się marketingiem w bankach.

Z ciekawych wniosków, na które warto zwrócić uwagę: informacje finansowe znajdowane przez konsumentów w social mediach częściej, niż te w mediach tradycyjnych, wpływają na zmianę ich opinii, preferencji czy zachowań i to zarówno w sposób pozytywny, jak i negatywny. I to mimo faktu, że tradycyjne programy informacyjne, są przez nich uważane za bardziej wiarygodne. Należy jednak pamiętać o tym, że ta różnica się zmniejsza coraz bardziej.

 

 

 

 

 

 

 

Afryka bierze na nas rewanż :)

wrote this on There are no comments

Afrykanie organizują akcję pomocy dla biednych, marznących w zimie Norwegów. Dlatego chcą wysłać im jak najwięcej grzejników.

Nie. To nie żart. To część kampanii „Radi-Aid” mającej na celu walkę ze szkodliwymi stereotypami na temat Afryki. W taki inteligentny i zabawny sposób, organizatorzy akcji chcą uświadomić światu, że obecna forma pomocy Afryce i nawoływania do niej, ma wiele skutków ubocznych. Z utrwaleniem obrazu: „Afryka, to kontynent biedy i braku perspektyw.”

Podstawowym narzędziem tej kampanii jest poniższy film, wzorujący się na słynnym teledysku, nakręconym podczas kampanii „USA dla Afryki „We are the World.””

Organizatorzy zadają widzom pytanie: „A co by było, gdy każdy mieszkaniec Afryki obejrzał ten teledysk i byłaby to jedyna rzecz, którą usłyszał o Norwegii? Co będzie o niej myślał?”

I następnie, w czterech krótkich punktach, tłumaczą, czego oczekują od odbiorców kampanii. Czyli nas wszystkich.

Wzorem wszystkich kampanii charytatywnych, również w tutaj możemy przekazać swój datek. W tym wypadku jest to grzejnik – a właściwie – post na naszej facebookowej Tablicy informujący o akcji. Możemy również przypiąć sobie stosowną odznakę do naszego avatara – i oczywiście - rozpropagować akcję przez swojego Twittera.

Więc jak? Czy pomożecie tym biednym, marznącym Norwegom?